W Polsce funkcjonują dwa zawody prawnicze świadczące obsługę prawną. Są to adwokaci i radcy prawni. Czy podobnie jest w Australii ?

- Chociaż próżno szukać na Antypodach analogii do specyficznie polskiej adwokacko-radcowskiej dychotomii, to i tam – przynajmniej w niektórych stanach – zachował się dwudział profesji prawniczej. Mowa tu o podziale na prawników sądowych (barristerów) i pozasądowych (solicitorów), chociaż jego zasady także uległy modyfikacjom odbiegającym od swego brytyjskiego pierwowzoru. W niektórych stanowych jurysdykcjach, np. w Victorii, prawnicy łączą praktykę barristersko-solicitorską występując jako attorney-at-law. Z kolei w najzasobniejszym pod względem liczby prawników stanie New South Wales (Nowa Południowa Walia) wprowadzono podział na legal practitioners (prawników uprawnionych do praktyki solicitorsko-barristerskiej) i barristerów (prawników uprawnionych do praktyki wyłącznie barristerskiej). Z klasycznego modelu brytyjskiego utrzymała się zasada, że barristerzy, jako eksperci od postępowań sądowych mogą być angażowani wyłącznie przez solicitorów, a nie bezpośrednio przez klientów. Zasada ta stanowi naturalną rynkową gwarancję utrzymywania usług barristerskich na najwyższym profesjonalnym poziomie. Spośród odstępstw od tradycji Zjednoczonego Królestwa można wspomnieć o zniesionej w początkach lat 90-tych instytucji nobilitowanych Barristerów Królowej czyli tzw. QCs (Queen's Counsel). Chociaż zmiany tej dokonano w modnym w Australii duchu republikańskim, to wiele wschodzących gwiazd australijskiej palestry utratę perspektywy zdobycia prawa do noszenia prestiżowo lśniącej togi, skrojonej z kruczo-czarnego jedwabiu przyjęło z nieukrywanym rozczarowaniem.

Kto może w Australii udzielać porad prawnych. Czy jest to zarezerwowane dla profesjonalnych prawników?

- Usługi prawnicze w Australii można świadczyć bezpośrednio dla ludności – z niewielkimi wyjątkami – wyłącznie jako solicitor (lub jego odpowiednik, zgodnie z przyjętą stanową nomenklaturą). Naturalne jest, że osoba potrzebująca porady prawnej zwraca się do solicitora, a prawo do używania tego tytułu jest obwarowane bardzo ścisłymi warunkami.


Jak wygląda droga do wykonywania zawodu solicitora ?

- Droga do praktyki solicitorskiej w stanie New South Wales wiedzie przez następujące etapy: zdobycie uniwersyteckiego dyplomu wydziału prawa, odbycie aplikacji czyli tzw. professional program, wpis do rejestru stanowego Sądu Najwyższego jako legal pratitioner, wybór zawodu solicitora poprzez przystąpienie do korporacji Law Society i uzyskanie od niej licencji solicitorskiej czyli tzw. practising certificate. Licencja solicitorska wymaga corocznego odnawiania według kryteriów ustalonych przez Law Society. Najważniejszymi z nich jest opłacenie rocznej składki, a także wywiązanie się z obowiązku kontynuacji doskonalenia zawodowego w ramach tzw. MCLE (Mandatory Conitinuous Legal Education).

Pewną osobliwością, o której warto wspomnieć, jest możliwość odbycia aplikacji bez ukończenia studiów uniwersyteckich. Tradycja tej drogi datuje się od 1848 r., kiedy to jeszcze przed powstaniem pierwszych australijskich uniwersytetów oferujących dyplomy prawnicze, stanowy Sąd Najwyższy wprowadził system egzaminów kwalifikujących do wykonywania zawodu. W zmodyfikowanej formie tradycja ta jest kontynuowana do dziś przez LPAB (Legal Practitioners Admission Board). Dla osób nie mających możliwości podjęcia pełnych studiów uniwersyteckich przygotowano specjalny kurs prawniczy, którego ukończenie czyni zadość wymogom przyjęcia na aplikację. Dyplom ukończenia kursu prawniczego LPAB nie jest oczywiście dyplomem ukończenia studiów wyższych, jednakże, dla potrzeb uzyskania uprawnień profesjonalnych w stanie New South Wales, oba te dyplomy traktowane są równorzędnie. Z opcji tej skorzystał kilkanaście lat temu m. in. znany mi polski adwokat-emigrant, który do dziś z powodzeniem praktykuje jako legal practitioner w Sydney.

Posiada Pan uprawnienia barristersko-solicitorskie i doświadczenie zawodowe na rynku australijskim, od połowy lat 90-tych praktykuje Pan w Polsce i jest Pan członkiem Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie. Co według Pana jest najważniejsze dla polskich prawników w ich kontaktach zawodowych z klientami z krajów anglojęzycznych?

- Najistotniejszy problem, przed jakim stoi polski prawnik w kontaktach z zagranicznymi klientami to umiejętność właściwego komunikowania się z nimi. W głównej mierze sprowadza się on do tego, aby w sposób czytelny dla klienta opisać polską rzeczywistość prawną używając terminologii, która powstała dla celów opisania systemu prawnego wywodzącego się niekiedy z diametralnie różnej tradycji.

Chociaż znajomość języka angielskiego jest wśród polskich prawników coraz bardziej powszechnym standardem, to tak zwanym „prawniczym angielskim” w pełni poprawnie posługuje się znacznie mniejsza grupa osób. Dzieje się tak dlatego, że fachowe szkolenie w zakresie prawniczego języka angielskiego, odpowiednio ukierunkowane na rzeczywiste potrzeby prawników-praktyków, jest w Polsce ciągle jeszcze rzadkością.

W ten sposób kilka lat temu powstał pomysł, który zaowocował w 2005 r. powstaniem Specjalistycznej Szkoły Języka Angielskiego dla Prawników SAWICKI LLB. Szkoła ta, przy nieocenionym wsparciu Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, oferuje zróżnicowany wachlarz profesjonalnych szkoleń i usług ukierunkowanych na praktyczne kształcenie językowe polskich prawników. Charakterystyczną cechą wyróżniającą ofertę Szkoły SAWICKI LLB od innych jest jej ściśle specjalistyczny program przygotowany przez prawników i lingwistów z myślą o prawnikach-praktykach.



Rozmawiała Katarzyna Rychter